Ciąża pani Beaty zmieniła się w tragedię. - Lekarz powiedział niestety, że dziecko nie żyje, nie rusza się, nie widzi serduszka - opowiada kobieta. Okazało się, że ciąża była bliźniacza. Bez wahania lekarz wypisał skierowanie do szpitala z poleceniem, żeby płody jak najszybciej usunąć. Kobieta pojechała 17 marca do szpitala św. Zofii przy ul. Żelaznej. Badania przeprowadzono, ale pani Beata została odesłana do domu.
Nie było dla niej miejsca- Pani doktor powiedziała, żebym na drugi dzień dzwoniła w celu dowiadywania się, czy jest wolne łóżko dla mnie - relacjonuje kobieta. Zadzwoniła, miejsca jednak znowu nie było.
Kolejny raz do szpitala pacjentka pojechała już z reporterem TVN Warszawa. Wzięła wszystkie rzeczy, które mogą przydać się w szpitalu. Jak mówi, szła cała w strachu.
Reakcja lekarzy była zaskakująca. Dyrektor próbował wyprosić naszego dziennikarza, a lekarze odpowiadali, że to niewłaściwy moment na przyjęcie pacjentki.
"To nie jest pilny przypadek"Po wizycie reportera, odpowiedzi na trudną sytuację pani Beaty udzielił na piśmie dyrektor Wojciech Puzyna.
- Ciąża obumarła w pierwszym trymestrze bez dodatkowych objawów zagrożenia nie jest wyjątkowo pilnym przypadkiem do przyjęcia - twierdzi lekarz.
- Takie stwierdzenie jest niedopuszczalne - twierdzi dr Janusz Siemaszko, lekarz naczelny szpitala położniczego przy Inflanckiej. - Jeżeli to jest wczesna ciąża, dawno obumarła, to wtedy może dojść do zaburzeń krzepliwości i są bardzo duże kłopoty z pacjentką. Może dojść do sepsy, zakażenia - tłumaczy.
"Stała się grobem dla swoich dzieci"To właśnie w jego szpitalu horror pacjentki się skończył. Lekarka zapewniła, że pani Beata zostanie przyjęta.
"Nie bójmy się mocnych słów, ta kobieta stała się grobem dla swoich dzieci". Piotr Mosak, psycholog
Dramatyczne wydarzenia kobieta będzie pamiętać przez całe życie. Zdaniem psychologa Piotra Mosaka to, co się wydarzyło w św. Zofii, to nieprawdopodobny skandal. - Nie bójmy się mocnych słów, ta kobieta stała się grobem dla swoich dzieci. Z tym, że rozkładający się płód zagrażał jej życiu. Koszmar zwielokrotniony - ocenia psycholog.
Ratusz będzie interweniował
Po interwencji TVN Warszawa ratusz obiecał, że sprawie przyjrzy się działaniu szpitala. - Na pewno zapoznamy się z tą sytuacją. Będziemy rozmawiali z dyrektorem Puzyną - zapewnia Witold Bromboszcz, zastępca dyrektora Biura Polityki Zdrowotnej. Spotkanie ma się odbyć w przyszłym tygodniu.