|
Samolot LOT-u spadał nad oceanem |
|
|
|
|
Sunday, 21 June 2009 19:49 |
|
There are no translations available.
W dużym niebezpieczeństwie znaleźli się pasażerowie i załoga samolotu linii LOT lecący z Chicago do Warszawy. Z powodu awarii czujnika prędkości, maszyna zawróciła znad Atlantyku i lądowała awaryjnie w Toronto.
- Było strasznie. Myślałem, że to już koniec - powiedział "Dziennikowi" jeden z pasażerów feralnego lotu. Chwile grozy przeżył, kiedy w nieco ponad godzinę po starcie samolotem targnęły gwałtowne turbulencje. Maszyna znajdowała się wtedy nad Atlantykiem, w rejonie potężnych burz.
Spadał nad Atlantykiem
- Samolotem trzęsło niemiłosiernie. Po kolejnym wstrząsie zrobiło się ciemno, jakby wszystkie systemy elektroniczne przestały działać - dziennikarzom dalej opowiadał pasażer. Po chwili światło się zapaliło, ale maszyna wydała dźwięk "jakby kadłub rozpadał się na części". Okazało się, że maszyna zaczęła wtedy gwałtownie spadać. Na na specjalistycznych amerykańskich portalach lotniczych można znaleźć zapisy informacji radarowych lotu 002 - widać, jak w ciągu trzech minut boeing traci ponad dwa kilometry wysokości - czytamy w "Dzienniku"
Lądowanie awaryjne
Prawdopodobnie piloci maszyny zorientowali się, że zegary źle wskazują prędkość lotu. Wtedy zdecydowali się zawrócić i awaryjnie lądować w Toronto. - Wiedzieliśmy, że jest źle. Pilot zrzucił paliwo i poinformował, że będziemy lądować awaryjnie - powiedział "Dziennikowi" pasażer.
Na szczęście, maszynę udało się szczęśliwie sprowadzić na ziemię. Linie LOT nie skomentowały jeszcze tego incydentu.
 |
|
Last Updated on Thursday, 02 July 2009 00:11 |