Pomimo narzekań na polską służbę zdrowia, NHS w Wielkiej Brytanii również boryka się z nieustannymi problemami. Liczba samych błędów farmaceutycznych, czyli tych związanych z wydawaniem niewłaściwych leków wzrosła prawie dwukrotnie w ciągu zaledwie dwóch lat, jak donosi ‘Guardian’. Z 36,335 incydentów w 2005 roku liczba ta wzrosła do zatrważających 86,085 przypadków w 2007. Jak podaje dziennik, zaledwie 4% tych błędów zakończyło się śmiercią lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu pacjenta. Interpretacja słowa ‘zaledwie’ zależy jednak od tego, jak spojrzymy na te liczby. Pomimo tego, że procentowo wydaje się to niewiele, to jednak aż 3443 osób ucierpiało w skutek błędów lekarskich.
Poszkodowani milczą
Według profesora David’a Cousins’a, jednego z managerów NPSA (National Patient Safety Agency) – komórki NHS odpowiedzialnej za bezpieczeństwo pacjentów, zaledwie 10% osób poszkodowanych zgłasza tego typu incydenty.
Z tego wynika, że faktyczna liczba samych błędów farmaceutycznych może sięgać aż 860,000 przypadków rocznie! Biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatnich paru lat liczba zarejestrowanych przypadków wzrosła zaledwie o 12%, liczba poszkodowanych może być znacznie wyższa.
Amputowali nogę przez pomyłkę
NHS często nie zawsze czuje się zobowiązane do rekompensaty za poniesione straty zdrowotne. Najczęściej jedynie te najbardziej tragiczne w skutkach błędy kwalifikują się do odszkodowań. W 2009 roku 72-letnia mieszkanka Birmingham straciła nogę w wyniku podejrzenia o komórki rakowe.
Jak się później okazało, kobieta była zupełnie zdrowa. Po długim procesie NHS zgodziło się wypłacić poszkodowanej sześciocyfrową sumę.
Liczbę błędów lekarskich w 2009 roku szacuje się na 459,500, z czego ponad 5,700 skończyło się śmiercią pacjenta.
Najczęstsze błędy lekarskie
Do najczęściej występujących błędów lekarskich należą: błędna diagnoza, przepisanie niewłaściwych leków czy błędy popełniane na stole operacyjnym. Wypadki w szpitalach również nie należą do rzadkości. Wywrócenie się na śliskiej podłodze oraz wypadnięcie z łóżka z powodu nieprawidłowego nadzoru również kwalifikują się do wypadków.
‘Wiele osób nie zgłasza lekarskich nierzetelności, bo sądzą, że i tak nic nie wskórają’ – komentuje Piotr Paciura z firmy specjalizującej się w odszkodowaniach powypadkowych - Temida Claims w Londynie.
Lekarze czują się bezkarni
Takie właśnie myślenie powoduje, że niektórzy lekarze mogą czuć się bezkarni. Każda bez wyjątku osoba poszkodowana w wyniku działań lekarzy ma prawo ubiegać się o odszkodowanie i czego wiele osób może nie wiedzieć, może być ono pokaźnych rozmiarów. Rekompensaty sięgają czasem kilkuset tysięcy funtów.
– Każda placówka zdrowotna jest ubezpieczona na wypadek lekarskich nierzetelności, więc założenie sprawy nie zawsze kończy się śladem na licencji osoby, która dopuściła się nierzetelności – wyjaśnia przedstawiciel Temida Claims.
Zgłaszanie skarg
Co zrobić, gdy na własnej skórze doświadczymy lekarskiej omylności? Natychmiast zgłosić incydent w placówce zdrowia, która ma prawny obowiązek zarejestrować oświadczenie pacjenta w specjalnym spisie analizowanym przez NPSA. Jeśli chcemy być pewni, że otrzymamy należne nam odszkodowanie, skorzystajmy z usług odpowiednich firm prawniczych.
Sprawa trwa zazwyczaj od 2 do 4 tygodni, poszkodowany jest zapraszany przed komisję lekarską, która w ciągu 3 tygodni musi wydać orzeczenie w jego sprawie. Czek powinien trafić do poszkodowanej osoby w ciągu kolejnych 3 tygodni.
Warto walczyć o przysługujące nam odszkodowanie, bo choć zdrowia żadne pieniądze nam nie przywrócą, to jednak mogą zdecydowanie ułatwić życie.
Interia.pl




