Są niemal w całej Europie. Ich największe skupiska można odnaleźć w Barcelonie, Amsterdamie i Genewie. Ale nawet w krajach takich jak Niemcy czy Włochy, gdzie zajmowanie pustostanów jest nielegalne, squattersi z powodzeniem osiedlają się w największych miastach. Znajdują opustoszałe
Squaty to jednak nie tylko dach nad głową. To towarzysząca człowiekowi każdego dnia wizja eksmisji, kradzieży czy groźba uzależnienia. Bo prócz organizowania inicjatyw artystycznych i społecznych, squattersi często sięgają po używki. Do tego dochodzi brak podstawowych wygód, jak prąd i woda.
W Anglii na legalu
Zarówno w Anglii jak i Walii squatting jest legalnym sposobem osiedlania się. Nie znaczy to jednak, ze każdy pustostan można bez przeszkód zaaranżować na przyszły dom. Jak znaleźć odpowiedni budynek? Po pierwsze liczy się wnikliwa obserwacja. Po upatrzeniu konkretnego miejsca, które wygląda na opuszczone, należy je sprawdzać kilka razy w tygodniu, najlepiej o różnych porach dniach. Squattersi mają na to swoje sposoby. Oprócz oczywistych metod (kontrolowanie, czy w takim budynku nie pali się światło), są też bardziej wyszukane, jak wkładanie zapałki między drzwi i framugi. Jeśli zapałka spadnie, oznacza to, że ktoś był w domu z wizytą.
W dalszej kolejności należy też sprawdzić, kto jest właścicielem
W przypadku drugiego rozwiązania przygotuj swoją kartę debetową bądź kredytową i zarejestruj się na Landregister. Za informacje o właścicielu (leasehold) zapłacisz 3 funty. W razie komplikacji z ustaleniem danych pomocy można szukać w takich organizacjach, jak ASS (Advisory Service for Squatters). Warto zapamiętać, by omijać budynki oznaczone "na sprzedaż" - jedynie gwałtowny krach na rynku nieruchomości mógłby pozwolić ci na dłuższe zajęcie takiego miejsca.
Kolejnym zadaniem jest dostanie się do środka. Takie budynki mają zazwyczaj powybijane okna czy wywarzone drzwi. Musisz jednak pamiętać, aby zaraz po wejściu do środka zadbać o zmianę zamków i naprawienie wcześniej wyrządzonych szkód. To w Anglii najlepszy sposób na to, by uniknąć oskarżenia o "criminal damage", tj. wandalizm. Nawet jeśli pojawi się u ciebie policja, pod wieloma względami jesteś chroniony prawem.
Oprócz zaświadczenia od firm dostarczających prąd i gaz o ustanowieniu na twoje nazwisko konta, warto mieć wtedy przy sobie "legal warning" (lista praw mieszkańców), którą można wydrukować ze strony www.squatter.org.uk. Jedynie w skrajnych przypadkach dochodzi do aresztowań, ale nawet wtedy przysługuje ci bezpłatna pomoc adwokata.
Jeśli szczęśliwie uda ci się na początku uniknąć kontaktów z policją, nie wolno tracić czujności. Podstawowa zasada squattingu mówi, że zawsze ktoś powinien być obecny w domu. Jeśli właściciel zorientuje się, że stoi on pusty, może ci go odebrać. Ale i na to Squatters Handbook daje rozwiązanie. Wystarczy przed wyjściem z mieszkania włączyć radio, czy wysłać na swoja skrzynkę kilka listów, tak by mieć dowód, że budynek jest zamieszkany.
Ostatecznie jeśli dojdzie do konfrontacji z właścicielem zawsze można postarać się o dwustronny układ - darmowe mieszkanie w zamian za pilnowanie posesji. To wbrew pozorom całkiem realistyczne rozwiązanie, które pozwala uniknąć obu stronom wysokich kosztów sądowych.
Kiedy na bruk?
Nie wszystkie przypadki zasiedlenia pustostanów kończą się dla squattersów happy endem. W Anglii wystarczy pozostawić miejsce bez opieki na chwilę, tak by właściciel dostał się do środka, by do eksmisji nie był potrzebny nakaz sądowy czy rozprawa.
Mieszkańcy takich pustostanów mogą zostać też usunięci na podstawie tzw. Protected Intending Occupier. Oznacza to tyle, że właściciel budynku może próbować udowodnić, że jego nieobecność była zaplanowana i jedynie czasowa. W przypadku rozprawy sądowej i orzeczenia o Interim Possession Order na twoją niekorzyść będziesz miał jedynie dobę na opuszczenie posiadłości. Więcej czasu daje bardziej popularne rozwiązanie, czyli Interim Possesion. Informacja o dokładnej dacie wyprowadzki powinna przyjść listownie.
Kraken gaat door!
Do tej pory przyjazne dzikim lokatorom było także holenderskie prawo. Jeśli budynek stał opustoszały przez minimum rok, a jego właściciel nie był związany umowami co do jego użytkowania w następnych miesiącach, wówczas mógł być legalnie przejęty przez squattersów. Do normalnej procedury należało też wezwanie policji i właściciela w sprawie inspekcji. Wówczas sprawdzano, czy faktycznie posesja jest zamieszkała przez dzikich lokatorów legalnie. Pod uwagę brano to, czy zamki w drzwiach do pomieszczenia są sprawne i czy znajdują się w nim podstawowe meble jak Łóżko, krzesło czy stolik.
Pojawił się nawet pewien rodzaj instytucji pomocowej. W większych holenderskich miastach działała tzw. kraakspreekuur - czyli godzina konsultacji dla nowoprzybyłych squattersów. Procedura przejęcia budynku była podobna jak na Wyspach - po pierwsze wywiad. W Holandii, by uzyskać informacje na temat lokalu, należało zadzwonić do Stedelijke Woning Dienst.
Teraz jednak wszystko może się zmienić. Ostatnie wieści z kraju wiatraków są dla squattersów niepokojące. W październiku ubiegłego roku parlament holenderski przegłosował kontrowersyjną ustawę, w której squatting traktowany jest jak pogwałcenie prawa własności. Przestępstwem ma być zarówno osiedlanie się w pustostanach, jak i samo przebywanie na ich terenie. Każdy, kto nie podporządkuje się tym przepisom, może być aresztowany a jego rzeczy zgodnie z prawem wyrzucone z budynku. By regulacje weszły w życie, potrzebne jest jeszcze głosowanie w senacie i podpis królowej. Ale squattersi łatwo się nie poddają.
Regulacje wywołały już szereg demonstracji, których przekaz był jasny dla władz: Kraken gaat door! ("Nie zrezygnujemy ze squatingu!"). Przeciwnicy ustawy zaplanowali też ogólnokrajową akcję przejęcia ponad 20 pustostanów. Solidarność z nimi okazywały też grupy protestujących pod holenderskimi ambasadami w innych krajach europejskich. Jest jednak cień nadziei. O tym, że walka z zajmowaniem pustostanów jest daremna i zbyt kosztowna, przekonana jest zarówno policja, jak i władze największych holenderskich miast. Niebawem sprawa ma się rozstrzygnąć.
Praca i życie za granicą




