|
There are no translations available.
Służba zdrowia stała się kolejnym po gospodarce i edukacji polem politycznej walki między broniącymi sprawowanej od 12 lat władzy laburzystami a torysami. Ponieważ Brytyjczycy nie są zadowoleni z publicznej opieki medycznej, każda obietnica jej poprawy to dodatkowe punkty w sondażach.
A jest o co walczyć. Im bliżej do wyborów (które odbędą się najpewniej w maju), tym zmniejsza się przewaga opozycyjnych konserwatystów nad Partią Pracy. Z sondaży wynika, że stopniała ona ostatnio do 7-9 punktów procentowych. Teoretycznie Gordon Brown może jeszcze pobić Davida Camerona, kandydata konserwatystów na premiera.
- Mamy w planach zreformowanie służby zdrowia. Zapewnimy w ciągu najbliższych pięciu lat fachową opiekę pielęgniarską dla wszystkich pacjentów chorych na raka. Skorzysta z tego 1,6 mln ludzi - powiedział wczoraj brytyjski premier. Według telewizji Sky News obietnica ta znajdzie się w wyborczym manifeście Partii Pracy.
Kwota od 2 do 3 mld funtów potrzebna na (jak mówi Brown: zindywidualizowaną) opiekę nad nieuleczalnie chorymi pochodzić będzie ze zmiany filozofii ich leczenia. Cierpiący na raka zamiast leżeć w szpitalach, zajmować łóżka i personel (co kosztuje dużo), będą leczeni w domach i odwiedzani przez pielęgniarkę (co też kosztuje, ale mniej niż w szpitalu).
Szef laburzystów zapowiedział też, że przy zwiększeniu wydatków na badania i diagnostykę rząd może uratować co roku 10 tys. ludzi, zwiększając wykrywalność raka we wczesnym, uleczalnym stadium. Z kolei wprowadzając refundowane badania serca wszystkich osób po 40. roku życia, można - według Browna - uratować przed śmiercią kolejne 10 tys. ludzi.
Obietnice Browna zirytowały opozycję. Andrew Lansley, odpowiadający za zdrowie w gabinecie cieni Camerona, zżymał się, że to obietnice bez pokrycia, gdyż w rzeczywistości Partia Pracy zredukowała kwoty przeznaczone na leczenie chorych na raka o 650 funtów rocznie na głowę pacjenta. Lansley wytknął laburzystom, że już w 2003 r. obiecywali stałą opiekę pielęgniarską dla chorych na raka, ale z obietnicy tej się nie wywiązali.
Ofensywa Browna na froncie społecznym to najwyraźniej reakcja na kilka miażdżących dla Partii Pracy raportów, które ukazały się na Wyspach w ostatnich tygodniach. Według jednego z nich laburzyści nie zrealizowali swej obietnicy zredukowania różnic między bogatymi a biednymi, a przepaść między nimi jest po 12 latach rządów lewicy największa od zakończenia II wojny światowej.
Inny dokument z końca ubiegłego tygodnia oskarżał laburzystów o to, że zignorowali problem ludzi chorujących na starczą demencję, i to w czasie, gdy choroba ta urasta do postaci epidemii.
Gazeta Wyborcza
 |